Premium.wm.pl

Autor zdjęcia: Igor Hrywna

Google zrobiło mnie w trąbę

Tym razem muszę się poskarżyć na Google Maps. Amerykanie zaproponowali mi jazdę na rowerze przez Łynę i na dodatek po drewnianych słupach. Ale i tak nie żałuję, bo w końcu zobaczyłem na własne oczy jezioro Limajno.

1. Ostatnio tradycyjnie w swoich wycieczkach korzystam z usług Przewozów Regionalnych. Po prostu szkoda mi czasu na przebijanie się przez Olsztyn. Tym razem moim celem był tajemniczy most na Łynie leżący w osadzie leśnej Bukowina. Choć to w gruncie rzeczy żadna osada, bo stoi tam jedna chałupa. W każdym razie Google Maps pokazało mi, że z tejże Bukowiny dostanę się mostem przez Łynę do osady Wopy i dalej do Barkwedy. Jak się już państwo zapewne domyślacie, most tam kiedyś był, ale już od lat go nie ma.


Fot. Igor Hrywna


2. Zatem dojechałem pociągiem do leżącej niedaleko Dobrego Miasta stacji Swobodna. Stamtąd pojechałem w kierunku położonego nad Limajnem ośrodka Leśne Wzgórze. I dalej szutrem wzdłuż Limajna. Jezioro piękne, ale mocno zarośnięte. Po drodze spotkałem góra dwa miejsca, gdzie można się wykąpać. Droga jest za to urokliwa, bo poza leśniczówką w Chmurach aż do Cerkiewnika nie ma zabudowań.

Jezioro ma pierwszą klasę czystości wody. Maksymalna głębokość 40 m, średnia 9 m. Na jeziorze, na którym obowiązuje strefa ciszy, jest wyspa o powierzchni 2,5 ha.

Fot. Igor Hrywna


3. Przed samym Cerkiewnikiem podumałem sobie chwilę nad torami, które zawsze wywołuję we mnie poczucie żalu za jakąś taką, pozbawioną logiki włóczęgą. Mam nadzieję, że zaplanowana przez PKP modernizacja odcinka Gutkowo — Dobre Miasto nie zabije tej magii.

A gdyby nawet, to od magii ważniejsi są ludzie. Dzięki tej inwestycji zostaną zmodernizowane perony: Bukwałd, Cerkiewnik i Swobodna. Każdy z nich zostanie dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo oraz wyposażony m.in. w wiaty, ławki i funkcjonalne oświetlenie. Będzie to też kolejny element budowy kolei aglomeracyjnej

Fot. Igor Hrywna


4. I tak dojechałem do Cerkiewnika. We wsi trzeba obowiązkowo zsiąść z roweru. Stoi tam neogotycki kościół z 1852 roku pw. św. Katarzyny. Obok XIX-wieczny cmentarz warmiński. Przed kościołem zachował się pomnik poległych, jakie masowo stawiono na Warmii i Mazurach w latach 20. minionego stulecia na cześć poległych w czasie Wielkiej Wojny. Swoją drogą to Google Maps ów kościół oznaczyło jako cerkiew św. Katarzyny. Pewnie nazwa wsi im zamąciła w głowie. Niestety nie wiem dlaczego po wojnie Münsterberg (Miła Góra) nazwano Cerkiewnikiem. Mnie jednak najbardziej spodobała się ta przydrożna kapliczka. Bo jest jakaś wesoła i pełna optymizmu.

Fot. Igor Hrywna


5. I tak to już tylko rzut beretem dzielił mnie od tajemniczego mostu. Dojechałem prawie na miejsce i wtedy mnie olśniło. Przecież już tu kiedyś byłem. I widziałem, co został z mostu. Wróciłem więc na niebieski szlak i pojechałem w kierunku Barkwedy.

Do 1922 roku we wsi stał dąb, spod którego cesarz miał dowodzić swoimi wojskami. Ponoć nawet miał nocować w dziupli. Nie ma się z czego śmiać. Bonaparte miał 1,69 wzrostu, a dąb miał 9 metrów obwodu, dziupla zaś była na 4 metry wysoka i miał 1,75 metra średnicy.

Fot. Igor Hrywna


6. Przede mną Brąswałd. Góruje nad nią zbudowany w 1897 roku kościół. W środku zachowała się polichromia z 1912 r. ze scenami dotyczącymi dziejów Polski i Warmii. Przed kościołem stoi pomnik księdza Walentego Barczewskiego, który w latach 1894-1928 był proboszczem w Brąswałdzie, a jednocześnie jednym z najważniejszych działaczy polskich w Prusach. Jego grób zachował się na miejscowym cmentarzu.

Fot. Igor Hrywna


7. Jadę dalej, w kierunku Dywit. Tam skręcam w Polną i jadę prosto. Aż docieram do elektrowni na Łynie w Lesie Miejskim. To koniec podróży.

Fot. Igor Hrywna


8. Cała tras liczy około 30 kilometrów. Jest łatwa do przejechania, w większości biegnie szutrem: Swobodna — Cerkiewnik — Barkweda — Brąswałd — Dywity — elektrownia na Łynie w Lesie Miejskim.



Igor Hrywna